O pasji, wytrwałości i odwadze – czyli jak powstał mój blog?

with Brak komentarzy

 


W lipcu 2019 roku wystartowała jedna z ciekawszych przygód w moim życiu. Zaczęłam prowadzić bloga, pisząc psychologicznie o rozwoju zawodowym!

Właśnie minął rok. To dobry moment na podsumowania i na to, by podzielić się z Tobą jego historią!

1. Skąd pomysł na prowadzenie bloga?

Kiedy czekaliśmy na narodziny naszego drugiego dzieciątka, byłam przekonana, że po jego przyjściu na świat nie będę mieć czasu na nic. Szczęśliwie, w dużym pośpiechu skończyłam pisać doktorat. I byłam zwarta i gotowa na przyjście Oli i na… totalny brak czasu.

Ale okazało się bardzo szybko, że dam radę wygospodarować chwilę dla siebie. A chciałam wziąć się za coś konkretnego, rozwojowego dla mnie. Coś, co będzie namiastką pracy podczas urlopu (nie ukrywajmy, że rok to dużo czasu, a dla mnie to był kolejny rok w domu. Myślę, że fajnie jest mieć odskocznię od takiego „domowego” trybu życia).

Złożyło się tak, że czytałam właśnie książkę Michała Szafrańskiego (z bloga „Jak oszczędzać pieniądze?”) – w której dzielił się tym, jak zaczęło się jego blogowanie. I wtedy przyszedł moment iluminacji: tak! To jest dla mnie! Prowadzenie bloga!!

Zawsze miałam się za osobę decyzyjną – szybko i trafnie dokonuję wyborów. A jak się na coś zdecyduję – to nie ma odwrotu. I na razie mi to służy .

Decydując się na bloga nie miałam wprawdzie jeszcze tytułu, ale wiedziałam, że zawrę tam spojrzenie psychologa i rekrutera – to były w końcu moje dwie dziedziny.

2. Muszę mieć plan!

Jestem przekonana, że dobry plan to podstawa sukcesu – a moje przekonanie zawsze wdrażam w życie.

Mój plan na bloga zakładał, że najpierw napiszę kilka artykułów „na próbę”, wypiszę swoje pomysły, zrobię porządną burzę mózgów – aby widzieć, czy wystarczy mi kreatywności na tworzenie contentu dla czytelników.

Artykuły powstały szybko i napisałam je z dużą przyjemnością.

I utwierdziłam się w tym, że robię to!

Największym wyzwaniem było oczywiście stworzenie samej strony internetowej. Musiałam zorientować się, jak mogę nauczyć się tworzyć stronę (bo nie miałam o tym fiołkowego pojęcia!), ale wiedziałam, że jest to do zrobienia. Znalazłam kurs online „dla zielonych” – czyli dla mnie 🙂 i zaczęłam wytężoną pracę nad blogiem.

Ogromnie dużo się nauczyłam. I ogromnie dumna z siebie jestem!

Postawiłam swoją własną stronę internetową!

3. Skąd nazwa bloga?

Długo zastanawiałam się nad nazwą. Moje pomysły krążyły wokół psychologii, rekrutacji, pracy, coachingu, rozwoju osobistego. Myślałam o takich tytułach jak: „Ścieżka kariery”, „Na szlaku rozwoju zawodowego”, „Psycholog radzi’, „Okiem psychologa”, „Droga zawodowa” i inne. Ale chyba najbardziej udało mi się uchwycić wszystko, o czym chcę pisać pod nazwą „Psychologicznie o rozwoju zawodowym”. Tak myślę 🙂

4. Skuteczna realizacja celu – zainspiruj się!

Kiedy postanowiłam w marcu tamtego roku, że założę bloga, i kiedy już nakreśliłam sobie w głowie wstępny plan – wyznaczyłam od razu konkretną datę startu mojego przedsięwzięcia (w końcu cel musi być terminowy!).

Kiedy dziś na to patrzę, to z jednej strony 3,5 miesiąca (bo tyle czasu sobie dałam) to sporo, ale z drugiej… zaczynając od zera i nie mając bladego pojęcia o stworzeniu strony internetowej, a do tego mając dwójkę małych dzieci w domu… to był szalony pomysł!

A dzięki czemu dałam radę (wierzę, że i dla Ciebie będą to dobre wskazówki 🙂 )?

  • mój cel był dla mnie bardzo atrakcyjny (miałam dużą motywację),
  • jestem zdyscyplinowana (do pracy nad stroną siadałam każdego dnia, niezależnie od tego, czy mi się chciało czy nie),
  • umiem się skoncentrować na tym, co jest ważne (jeśli określiłam sobie, co zamierzam i co w związku z tym robię – to nie zajmuję się „pierdołami” w czasie wolnym, tylko siadam do zadań ważnych),
  • od razu wyznaczyłam termin publikacji bloga: nie mogłam więc odkładać w nieskończoność działań, bo zależało mi, żeby dopiąć wszystko zgodnie z zamierzeniem,
  • zaplanowałam działania: podzieliłam cel na etapy, dzięki którym wiedziałam, w którym miejscu jestem i ile jeszcze przede mną oraz miałam poczucie, że już dużo zrobiłam, co było bardzo nagradzające!
  • mam tak, że się nie poddaję i wierzę w siebie. Tak – to pomaga.

I jeszcze jedno. Ważne.

Pracując nad blogiem miałam taką myśl w głowie:
co pomyślą o nim i o mnie znajomi?
A co, jeśli tylko mi się wydaje, że tematy, na które piszę są ciekawe?
A co, jeśli nie będzie zainteresowania odbiorców?
A jeśli się wygłupię z tym blogiem…?

Te pytania to wewnętrzny krytyk.
Każdy go ma.

Najważniejsze, co dziś chcę Ci powiedzieć, to żeby robić swoje. Wylecz się z myślenia „co powiedzą inni?”
Bo jakie ma to znaczenie? Zrezygnujesz z tego, co dla Ciebie ważne, bo „ktoś” MOŻE „coś” pomyśli?

I wiesz co jeszcze Ci powiem?
Jeśli masz o czymś głębokie przekonanie, wierzysz w to, co planujesz, bo wiesz, że to dla Ciebie dobre – to nie będziesz szukać uzasadnienia dla swoich działań na zewnątrz. Bo nie będziesz ich potrzebować.

Nie chodzi o to, by się nie bać (to nieuniknione!), ale o to, by robić swoje – mimo tego, że się boisz. Nazywa się to odwagą.

I właśnie tego Ci życzę!

Agnieszka

"Produktywność w pracy. 13 zasad, dzięki którym Twoja praca będzie efektywna!"
Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia wiadomości drogą e-mail.
Bezpłatny e-book i zaproszenie do newslettera
Właśnie dołączasz do mojego newslettera. Sama nie lubię spamu, więc w ramach newsletera będę wysyłać do Ciebie tylko wartościowe treści: głównie powiadomienia o nowych wpisach na blogu oraz inne informacje służące Twojemu rozwojowi. W każdej chwili możesz uzyskać dostęp do swoich danych osobowych, poprawić je lub usunąć. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do zapisu na newsletter.

Zostaw Komentarz